„W poszukiwaniu źródeł” – 2a na zielonej szkole

 Kliknij, aby przejść do galerii

Początek naszej wyprawy to skansen w Maurzycach. Domy kryte strzechą, ziołowe  ogródki, wiatrak, zagrody gospodarcze,  szkoła powszechna przeniosły nas do dawnej, spokojnej wsi. Obserwowaliśmy   poletko  lnu  i  dowiedzieliśmy się jak uprawia się tę roślinę. Zwiedzając zamek w Kruszwicy z obawą zerkaliśmy tu i tam, czy nie pojawiają się myszy, bo przecież stąd pochodzi legenda „O królu Popielu, którego zjadły myszy”. Duże wrażenie wywarły Pola Lednickie gdzie odbywają się modlitewne spotkania młodzieży, a symboliczne przejście przez Bramę Rybę wiemy, do czego zobowiązuje. Po drugiej stronie jeziora na Ostrowie  Lednickim  zwiedziliśmy  relikty Grodu  Pierwszych Piastów. Tu prawdopodobnie  wszystko się zaczęło. Mieszko I przyjął chrzest. Podczas zwiedzania Archikatedry Gnieźnieńskiej przewodnik przypomniał legendę „O wdowim groszu”. Niezwykle pracochłonna i ciekawa okazała się technika jaką zastosowano do wykonania w XII wieku  Drzwi Gnieźnieńskich. Poszczególne sceny przedstawiają   życie i śmierć św. Wojciecha. Trzeci dzień  zielonej szkoły to Biskupin. Ponad 80 lat temu przypadkiem odkryto zabytkowe przedmioty, które potem okazały się pozostałościami po osadzie założonej jeszcze przed naszą erą.  Osada otoczona była skrzynkowym wałem drewniano-ziemnym i mogło tu mieszkać około tysiąca osób. Na zajęciach „Bez gwoździa i śruby” w grupach  budowaliśmy  osady obronne. Mieszkaliśmy w Wenecji, więc nie mogło zabraknąć  przeprawy promem, wycieczki statkiem, czy podróży kolejką. Znaną wcześniej legendę „O diable weneckim” konfrontowaliśmy w ruinach zamku  w Wenecji, a w czasie zwiedzania Muzeum Kolejki Wąskotorowej  każdy przez chwilę mógł być przewodnikiem, tylko trzeba mieć oczy i uszy otwarte. Podczas wycieczki do lasu czy spaceru po parku dinozaurów   poznawaliśmy środowisko jakie jest dziś i przed tysiącami lat. Popołudnia i wieczory to  rozgrywki  na świeżym powietrzu, piłka nożna na łące, lekcje w ogrodzie. Wśród wielu pamiątek znalazły się też własnoręcznie wypieczone ciasteczka, bowiem wzięliśmy udział w zajęciach takich  jak MasterChef. W drodze powrotnej zajechaliśmy do Lichenia. Tu znajduje się wyjątkowa, największa świątynia w Polsce. Czas Zielonej Szkoły minął szybko.  Była to  forma pracy wyzwalająca twórczą aktywność  a jednocześnie  dająca   relaks fizyczny. Dzięki niej  drugoklasiści  stają się odpowiedzialni, samodzielni, opiekuńczy w stosunku do kolegów, po prostu zgrani.